Z Dorianem jestem od dwóch lat.
Zawsze byliśmy przykładem dla innych par. Nie obściskiwaliśmy się w
parkach po kryjomu się całując, ale załatwialiśmy wspólnie wszystkie
sprawy. Rozwiązywaliśmy problemy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Byliśmy
swoimi najlepszymi przyjaciółmi. Wszystko zmieniło się tego lata.
Wyjechałam na obóz sportowy na północ kraju. Obóz trwać miał miesiąc.
Dorian obiecywał mi wierność. Przysięgał, że mnie nie zostawi, nie
zdradzi, że po powrocie będzie mnie kochał równie mocno, albo nawet
mocniej. Wszystko miało być jak zawsze. Odliczałam dni do powrotu.
Tydzień przed końcem obozu była wichura i ulewa. Zerwało dach domu
mieszczącego się nie więcej niż pięćset metrów od nas. Musieliśmy
wracać, bo w każdej chwili mogło zerwać dach naszego schroniska, a z
resztą w taką pogodę nie dało się uprawiać sportu. Od razu po powrocie
popędziłam do Doriana. Nie było go. Ale znalazłam go w parku. Z nią. Ma
na imię Annie. Zawsze była moim wrogiem. I odebrała mi Doriana. Annie
przytulała się do jego ramienia, a on gładził jej włosy. Pamiętam, że ją
nazwałam suką, a jego zdrajcą. Dorzuciłam oczywiście obojgu stos
innych, gorszych wyzwisk. Dorian nachodził mnie przez dwa tygodnie. I
wreszcie mu wybaczyłam. Obiecał, że od tamtej chwili nasza miłość będzie
silniejsza. Któregoś dnia poprosił o moje zdjęcie. Wysłałam mu je.
Myślałam, że nie chodzi mu o takie w ubraniu. Potem Dorian nie chciał go
usunąć. Po jakimś czasie do mojej sąsiadki przyjechał jej siostrzeniec.
Zaprzyjaźniliśmy się. Wiedziałam, że on czuje do mnie coś więcej, a ja
tego nie chciałam. Do dnia, w którym pocałował mnie. A Dorian to
widział. Osądził mnie o zdradę.
I od tamtego dnia mnie szantażuje.
Kto by pomyślał, że pomoc znajdę w szkole?
____
Blog przeniesiony z Onet'u! Szkoda mi było usuwać to opowiadanie, bo naprawdę mam co do niego ciekawe plany. Chcę akcję fajnie rozwinąć. Mam napisany już nawet trzeci rozdział, który tak strasznie mi się podoba! Szkoda tylko, że mam tak mało czytelników ;(.